
Chociaż ceny warzyw i owoców rzeczywiście są bardzo wysokie, nie zapominajmy aby końcówkę wakacji upamiętnić przynajmniej jednym słoikiem własnoręcznie zrobionej marynaty. Nieprzekonanym, dedykujemy pochwałę domowych przetworów jaką zamieściła Irena we wstępie do książki pt. Słońce w słoikach, opublikowanej w czasach, kiedy ceny w warzywniakach i na straganach nie były tak irytujące jak dziś.
Co można pasteryzować? Wszystko! Matka, która jedzie na wczasy z dzieckiem pozostającym na diecie bezglutenowej, wozi ze sobą w słoiczkach specjalne zupki i inne potrawy, przygotowane w domu i zapasteryzowane. Żona kierowcy Tira, wyjeżdżającego na dłuższy pobyt za granicę, ładuje mu do samochodu przeróżne dania: zupy, dania mięsne, jarzynowe, kompoty, dżemy, pasztety itd., wszystko pasteryzowane, aby nie musiał wydawać zbyt wiele dewiz na jedzenie. Małżeństwo, które podczas urlopu podróżuje samochodem po świecie zaopatruje się w "słoiczki" z pasteryzowaną żywnością. Młodzi turyści, narciarze, wycieczkowicze, korzystający ze schronisk, biorą zapas pasteryzowanej żywności - ile się da i zmieści w plecaku - bo...wycieczka będzie tańsza.
(Słońce w słoikach, Warszawa, 1988, Watra, s.16)