wtorek, 24 sierpnia 2010

From Hollywood, With Love


Już wkrótce premiera filmu Salt (2010) z – jak zapewnia polski dystrybutor – „rewelacyjną rolą Daniela Olbrychskiego”, która niewątpliwie przyćmi wygibasy Angeliny ‘Croft’ Jolie. Jak donosi nasza Czytelniczka Kaja Klimek, Daniel i Angelina są wielkimi fanami Ireny. Na potwierdzenie przesyła powyższe zdjęcie.

Zapraszamy do obejrzenia zwiastunu filmu Salt w którym –by ująć rzecz delikatnie – Olbrychski nie przemawia głosem Kmicica.



sobota, 21 sierpnia 2010

Strofy o późnym lecie


Chociaż ceny warzyw i owoców rzeczywiście są bardzo wysokie, nie zapominajmy aby końcówkę wakacji upamiętnić przynajmniej jednym słoikiem własnoręcznie zrobionej marynaty. Nieprzekonanym, dedykujemy pochwałę domowych przetworów jaką zamieściła Irena we wstępie do książki pt. Słońce w słoikach, opublikowanej w czasach, kiedy ceny w warzywniakach i na straganach nie były tak irytujące jak dziś.

Co można pasteryzować? Wszystko! Matka, która jedzie na wczasy z dzieckiem pozostającym na diecie bezglutenowej, wozi ze sobą w słoiczkach specjalne zupki i inne potrawy, przygotowane w domu i zapasteryzowane. Żona kierowcy Tira, wyjeżdżającego na dłuższy pobyt za granicę, ładuje mu do samochodu przeróżne dania: zupy, dania mięsne, jarzynowe, kompoty, dżemy, pasztety itd., wszystko pasteryzowane, aby nie musiał wydawać zbyt wiele dewiz na jedzenie. Małżeństwo, które podczas urlopu podróżuje samochodem po świecie zaopatruje się w "słoiczki" z pasteryzowaną żywnością. Młodzi turyści, narciarze, wycieczkowicze, korzystający ze schronisk, biorą zapas pasteryzowanej żywności - ile się da i zmieści w plecaku - bo...wycieczka będzie tańsza.

(Słońce w słoikach, Warszawa, 1988, Watra, s.16)

wtorek, 17 sierpnia 2010

To się leczy farmakologicznie

Zmienne warunki pogodowe za oknem powodują u nas rozdrażnienie, niepokój; wprowadzają zamęt w nasze relacje towarzyskie. A jeśli to nie deszcz i plucha, ale… kobalamina?

Pewien pan zmieniał nagle nastroje, stawał się nieznośny, irytujący, pobudliwy i superaktywny. Przy tym miał manię wielkości. Uważał, że jest geniuszem i że jemu należą się wszystkie honory. Był nie do zniesienia. Oddano go więc do szpitala, ale dopiero 6 ludzi dało radę go tam zaprowadzić. A co zadziwiające: miał 81 lat.

Badania wykazały, że jest zdrowy, że wszystko jest w normie poza jednym: poziom witaminy B12 (kobalaminy) okazał się wyjątkowo niski. Podawano mu więc tę witaminę w zastrzykach i po tygodniu wrócił do normy i zdrowia. Ale jeszcze przez pół roku co tydzień podawano mu witaminę B12, aby miał jej dość.

Nieraz tzw. manie prześladowcze można wyleczyć właśnie kobalaminą.

(Wenus i atleta, Warszawa 1999, s. 194)

Zacznijmy od bogatych w kobalaminę Fasolek w klasycznym przeboju przełomu lat 80. i 90.: