Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 maja 2010

Kapelusz włóż!


Fakt, że Irena jest przeciwniczką narzekania i marudzenia jest chyba oczywisty. Jaką radę ma jednak dla tych, którzy krzywią się na deszcz, zbyt wysokie/niskie ciśnienie, przesilenie wiosenne, itp.?

Jeśli jest ci bardzo smutno, kup sobie nowy kapelusz. Nie wierzycie, że to pomaga? Spróbujcie! Pomaga nie tylko kobietom, pomaga wszystkim i w każdym wieku. Nie musi to być zresztą koniecznie kapelusz; mogą być buty, ubranie, krawat itp. Niby nic, a jak dobrze wpływa na nasze samopoczucie.

(Życie bez starości, Warszawa 1969, s. 198)

Na deszczowy wieczór proponujemy piosenkę o tym, że nie warto celebrować smutku. Utwór, w oryginale wykonywany przez zapomniane już trio Wilson Philips, pochodzi z filmu Spring Breakdown (2009, reż. Ryan Shiraki).


poniedziałek, 21 grudnia 2009

Nie zapomnisz nigdy


W ferworze świątecznych przygotowań naprawdę nietrudno stracić głowę. Po wyjściu ze sklepu okazuje się, że znowu zapomnieliśmy o cynamonie, kostce masła, proszku do pieczenia, bateriach do świątecznych dekoracji. Po świętach przypominamy sobie, że znowu nie złożyliśmy życzeń wujkowi Staszkowi.
Wypróbujmy zatem sposoby Ireny:

1. Węzełek na chusteczce - sposób stary i niezawodny. Oczywiście tylko wtedy, jeżeli nie zapomnisz czego węzełek dotyczy.
2. Kartka w puderniczce. Puderniczka jest jedynym przedmiotem, którego kobieta nigdy nie zapomni.
3. Napis na zwierciadle zrobiony mydłem, zerkamy przed wyjściem z domu.
4. Studencki sposób: intensywnie myśleć przed zaśnięciem, o tym co mamy jutro załatwić.
5. Spis potrzeb. Notes z adresami, numerami telefonów itd.

(Kalendarz Przyjaciółki, Warszawa, 1977, Wydawnictwo Współczesne Prasa, s.147)


wtorek, 1 grudnia 2009

Wyrzucasz? Stój!



Podczas gdy w „wielkopowierzchniowych” katują nas już Last Christmas i świątecznymi promocjami, Irena przestrzega przed zakupowym szaleństwem i co tu dużo mówić - zwykłym marnotrawstwem, szczególnie jedzenia.

Słowo zapasy zawsze oznaczało zapobiegliwość, ale odnosiło się do przemyślanego, rozsądnego gromadzenia żywności. Owoce, warzywa, zwłaszcza z własnych ogrodów przechowywano w spiżarniach, odpowiednio przygotowane do przetrwania zimy w postaci kompotów, dżemów, konfitur, suszu czy marynat. Tymczasem przy codziennych zakupach nie zawsze umiejętnie gospodarujemy pieniędzmi. Chciałoby się powiedzieć: szalejemy!
Nie kupujmy zbyt wiele świeżych produktów na zapas, zwłaszcza nie gotujmy za dużo. "Kubeł na śmieci zdradza gospodynię" – mówią oszczędne Kanadyjki. Gdyby obliczyć ile pieniędzy wyrzuca się do kubła w postaci zepsutego jedzenia, niejeden chwyciłby się za głowę. Marnuje się chleb, wyrzuca się stare, zjełczałe tłuszcze, a nawet spleśniałe wędliny, bo w swoim czasie nabyło ich się zbyt wiele.

(Z Ireną Gumowską rozmowy przy stole, Warszawa, 1990, Watra, s.35)

piątek, 13 listopada 2009

Galerianki


Jutro sobota. Porzućmy więc na chwilę porządki i robienie przetworów. Może czas na nową, zimową garderobę? Buszując w centrach handlowych w stosach bawełnianych koszulek i akrylowych swetrów, warto pomyśleć czy nie lepsza będzie inwestycja w materiał droższy, ale trwalszy.

Sięgnijmy do niezawodnych rad Ireny:

Im mniej mamy rzeczy, tym staranniej musimy je dobierać a także baczniejszą uwagę zwracać na gatunek materiału; jeśli jest wysokiej jakości, wiedzmy, że będziemy go nosić bardzo długo, aż do znudzenia. Ale nie będzie się miął, wyciągał, wypychał. Jeżeli jest lichy- szybko zmieni się w "szmatę"; kto wie czy opłaci się wydatek na szycie. Powinniśmy więc szukać tkaniny niezbyt drogiej, ale ładnej i trwałej; przy tym w ostateczności korzystniej jest kupić jedną lepszą niż dużo gorszych. Nasze mamy mawiały "Nie stać nas na tandetę".

(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, Wiedza Powszechna, s.83)

piątek, 9 października 2009

Chińskie danie, fartuch w śmietanie




Ostatnio moim ulubionym zajęciem (101 sposobów jak zrobić sobie przerwę w pracy) jest otwieranie na dowolnej stronie, dowolnej książki Ireny. Nigdy się nie zwiodłam.
Do tej pory „top of the tops” było zdanie z książki „Dom bez tajemnic” :
  
Czasami prodiż jest tak brudny,  że aż żal.

A dziś…

Nie należy schodzić po większe zakupy w wizytowej sukni ani też zbiegać do sklepu z rozczochraną głową, w szlafroku i narzuconym niedbale palcie oraz w przydeptanych pantoflach. Natomiast można iść do pobliskiej spółdzielni w czystym i schludnym fartuszku, zwłaszcza gdy się np. schodzi po mleko, śmietanę lub kapustę kiszoną czyli po coś, co łatwo się wylewa i plami ubranie.

(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, Wiedza Powszechna, s. 167)

Spółdzielnio Dąbie i osiedlowy sklepie -  drżyjcie przed moim fartuchem!