Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lutego 2011

Zabawa publiczna


Wznawiamy dziś poradnictwo karnawałowe.  Kiedy zabawa się psuje, a towarzystwo staje się rozdrażnione, nie czekamy ani chwili! Zaglądamy do niezawodnego "Uprzejmego milicjanta".

Na zabawach zdarzają się nieraz drażliwe sytuacje. Wówczas trzeba dbać przede wszystkim o to, by kobiety nie były narażone na żadne przykrości. Potem trzeba ratować kolegów, nie zadrażniwszy powstałej sytuacji. Zdarza się niestety, że ktoś przebierze miarkę, że jest podchmielony lub wprost pijany. Wiadomo, że w takiej sytuacji człowiek traci hamulce, staje się drażliwy, wyczulony na punkcie własnej ambicji. Trzeba wiele taktu i często cierpliwości, aby takiego kolegę wyprowadzić z zabawy, umieścić gdzieś na osobności, a nieraz odprowadzić aż do domu. W wypadku jego awanturowania się trzeba poprosić innych kolegów o pomoc i natychmiast usunąć go z sali, sprzed oczu innych ludzi.

(Uprzejmy milicjant, Warszawa 1964, Oddział Szkolenia KGMO, s. 137)

środa, 27 stycznia 2010

Szalalala, zabawa trwa


Karnawał w pełni, choć nie wszyscy z nas szaleją na dancingach, obsypani brokatem. Po kolejnym, wyczerpującym fizycznie numerze tanecznym, wracamy do stołu by coś przekąsić, napić się schłodzonej lemoniady lub gruzińskiego winiaku. Irena, jak zwykle, stoi na straży właściwego zachowania.

Ręce nigdy przy twarzy! To oznacza też: nie dłubać w nosie, uchu, czy zębie. Nie podpierać brody dłońmi, nie skubać wąsów, bokobrodów czy rzęs (prawdziwych czy sztucznych). Pana, który przy stole z nonszalancją zaczesuje grzebieniem, wyjętym z kieszeni marynarki, swoje bujne lub rzadkie włosy siejąc dookoła łupież, nazywają w Poznańskiem: "elegantem z Mosiny", ale na pewno nie zasługuje on na określenie:"człowiek elegancki". Wszelkie poprawianie urody może odbywać się garderobie lub toalecie - nigdy przy stole! Nawet i wtedy gdy się tylko czeka na jedzenie.

(Dookoła stołu, Warszawa 1981, Watra, s.99)

Jak wiadomo, każda zabawa kiedyś się kończy a i lemoniada potrafi zawrócić w głowie. Żeby nie skończyć z okładem na czole i oponą w ustach, przestrzegamy piosenką w wykonaniu Wiesława Gołasa.