środa, 3 lutego 2010

Strzeż się tych miejsc

Dziś w naszym cyklu karnawałowym rada finałowa: jak po udanej zabawie wrócić bezpiecznie do domu? Oczywiście, nie w każdym zaułku czai się zło, ale lepiej nie kusić losu.

Po zabawie, balu, teatrze, pan, według zwyczaju, odprowadza panią do domu. O tej porze wypada iść pod rękę, gdyż w ciemności pani mogłaby się potknąć. Powinien też zawsze poczekać z nią na otwarcie bramy (ale ona płaci dozorcy), po czym pożegnać się i odejść. Jeśli odwozi ją samochodem, wysiada pierwszy i podaje rękę przy wysiadaniu. Naturalnie, w życiu te sprawy są uproszczone. Gdy mężczyzna mieszka w innym końcu miasta, wystarczy jeśli odprowadzi panią do tramwaju lub znajdzie na jej życzenie taksówkę (ona za nią płaci). Wystawanie wieczorami na ulicach, czułe sceny, szepty po bramach i wszędzie tam gdzie są tzw. miejsca publiczne są niestosowne.

(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, s.150)

O tym, kto odprowadzi lub odwiezie nas do domu, lepiej pomyśleć dużo wcześniej, o czym przypomina piosenka zespołu The Cars.

sobota, 30 stycznia 2010

Gadaj zdrów


Umiejętność prowadzenia rozmowy w trakcie spotkania karnawałowego jest równie istotna jak znajomość figur tanecznych. W końcu, gdy mamy już zaczesane włosy, zaspokojony apetyt i pragnienie, w dobrym tonie jest zamienić kilka słów, chociażby z siedzącym obok sąsiadem. Gdy jednak nie jesteśmy mistrzami konwersacji, nie wpadajmy w rozpacz! Zajrzyjmy do poradnika Ireny.

Ważną sprawą jest odpowiednia tematyka rozmów. Niejednego z naszych przyjaciół interesują nowe kierunki w biologii, malarstwie czy literaturze, innego hodowla rybek w akwarium, piekarnictwo czy ostatnie zdobycze techniki. Jeśli gospodarze chcą zrobić przyjemność gościowi, niech podyskutują z nim o tym co go najbardziej interesuje, co jest jego "konikiem". W rozmowie zawsze najważniejsze są: wdzięk, połączony z serdecznością, a ponadto trzeba umieć słuchać! Dobre wychowanie nakazuje, aby nigdy nie przerywać partnerowi; ale co zrobić z gadułami? Jedyne wyjście: poczęstować ich czymś do jedzenia czy picia albo papierosem.

(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, s.218)

środa, 27 stycznia 2010

Szalalala, zabawa trwa


Karnawał w pełni, choć nie wszyscy z nas szaleją na dancingach, obsypani brokatem. Po kolejnym, wyczerpującym fizycznie numerze tanecznym, wracamy do stołu by coś przekąsić, napić się schłodzonej lemoniady lub gruzińskiego winiaku. Irena, jak zwykle, stoi na straży właściwego zachowania.

Ręce nigdy przy twarzy! To oznacza też: nie dłubać w nosie, uchu, czy zębie. Nie podpierać brody dłońmi, nie skubać wąsów, bokobrodów czy rzęs (prawdziwych czy sztucznych). Pana, który przy stole z nonszalancją zaczesuje grzebieniem, wyjętym z kieszeni marynarki, swoje bujne lub rzadkie włosy siejąc dookoła łupież, nazywają w Poznańskiem: "elegantem z Mosiny", ale na pewno nie zasługuje on na określenie:"człowiek elegancki". Wszelkie poprawianie urody może odbywać się garderobie lub toalecie - nigdy przy stole! Nawet i wtedy gdy się tylko czeka na jedzenie.

(Dookoła stołu, Warszawa 1981, Watra, s.99)

Jak wiadomo, każda zabawa kiedyś się kończy a i lemoniada potrafi zawrócić w głowie. Żeby nie skończyć z okładem na czole i oponą w ustach, przestrzegamy piosenką w wykonaniu Wiesława Gołasa.