
czwartek, 31 grudnia 2009
wtorek, 29 grudnia 2009
Wczorajsza? Nie! Dzisiejsza!

poniedziałek, 28 grudnia 2009
Motyla noga

Kultura na cenzurowanym
Forma i treść
Czy kultury można się nauczyć
Być milicjantem nie jest łatwo
Jak cię widzą, tak cię piszą
Jak widzimy sami siebie?
Pierwsze wrażenie
Wszyscy chcą ładnie wyglądać
W lecie
W zimie
Od święta
Niekorzystne dni
Ordery i odznaczenia
Milicjant w cywilu
Czystość przede wszystkim
Kilka uwag o higienie osobistej
Kultura fizyczna i zdrowie
Nie tylko suknia zdobi człowieka
Skromność
Godność osobista i autorytet
Znajdź siebie
Błąd w ocenie
Napraw, coś zepsuł
Koleżeństwo i solidarność
Punktualność
Zebrania
Odprawy, narady i instruktaże
Sąd wymaga szczególnej powagi
Z szacunkiem do obywatela
Sztywność i ponuractwo
Poufałość
Dystans
Szacunek dla słowa
Na ulicy
Ładny chód
Czy umiesz stać?
Dbaj o swoje miasto
Pomagaj innym
Drobnostka czy problem?
W środkach lokomocji
W pomieszczeniach służbowych
Wobec interesanta
Uścisk dłoni
Przy telefonie
Pukanie do drzwi
Zachowanie się w domu
Gdy jesteś zmęczony
Pokaż mi, jak mieszkasz , powiem ci, kim jesteś
Ludwiku, do rondla!
Goście w domu
Jeszcze a propos palenia
Jak prowadzić rozmowę ?
Dyskrecja
Przed telewizorem
Rodzice i dzieci
Między ludźmi
W teatrze, operze, sali koncertowej
W kinie
Na odczycie
W muzeach i salach wystaw
W poczekalni u lekarza
Ręce nie przy twarzy
Jak się witać?
Trzeba się przedstawić
Trzeba się ukłonić
Jedzenie i picie na ulicy
Przy wspólnym stole
Jak nakrywać do stołu
W lokalach gastronomicznych
Zaproszenie do tańca
Na wczasach
O kulturze języka
Bogactwo języka i śmiecie
Brzydkie słowa
Słowa uprzejme
Piszemy listy
Jak pisać list
Wszechstronność zainteresowań
Niestety, obecnie dysponujemy jedynie kilkoma zeskanowanymi rozdziałami tego wyjątkowego poradnika. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce uda nam się go zdobyć. A póki co, kilka porad:
(Uprzejmy milicjant, Irena Gumowska, Jan Kapica, 1964, Warszawa, Wyd. Oddział Szkolenia KGMO, s.62)
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!
wtorek, 22 grudnia 2009
Robota dla robota

Niejedna Pani i niejeden Pan Domu znajdą zapewne pod choinką robota kuchennego, malakser, blender, młynek do kawy bądź sokowirówkę. Irena nie potępia podobnych kuchennych pomocy, ale też zachowuje względem nich zdrowy rozsądek i trzeźwy sceptycyzm:
Badania prowadzone nad czasem zużytym przy pracy ręcznej i przy użyciu sprzętu zmechanizowanego niemal zawsze wykazują, że ręcznie jest dłużej, ale… niewiele. Na przykład czas rozdrobnienia marchwi, aby z niej wydobyć sok, trwa tak samo długo, czy będziemy trzeć ją na tarce, czy w robocie (sokowirówce). Grubą marchew np. możemy trzeć na tarce wygodnie, a umieszczenie jej w robocie wymaga dodatkowej pracy – pokrajania w słupki. Bywa, że przy użyciu robota nie przetarte cząstki jarzyn dostają się między pokrywę i tarkę, a potem spadają do rozdrobnionych jarzyn. Trzeba temu zapobiec, czyli przerwać pracę, usuwać nie starte cząstki i tracić mnóstwo czasu. (Przy robocie czeskim takie „awarie” się nie zdarzają). Niemniej roboty oszczędzają nam wysiłku. To one „się męczą” – nie my.
(Dom bez tajemnic, Warszawa 1990, Wydawnictwo Watra, s. 153)
Tymczasem – w duchu zbliżających się Świąt – przypomnijmy bożonarodzeniowego klasyka, czyli Gremliny rozrabiają (1984) Joe Dantego i niekonwencjonalny użytek malaksera i kuchenki mikrofalowej, jaki zaczyna się od pozycji 1:26!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Nie zapomnisz nigdy

1. Węzełek na chusteczce - sposób stary i niezawodny. Oczywiście tylko wtedy, jeżeli nie zapomnisz czego węzełek dotyczy.
2. Kartka w puderniczce. Puderniczka jest jedynym przedmiotem, którego kobieta nigdy nie zapomni.
3. Napis na zwierciadle zrobiony mydłem, zerkamy przed wyjściem z domu.
4. Studencki sposób: intensywnie myśleć przed zaśnięciem, o tym co mamy jutro załatwić.
5. Spis potrzeb. Notes z adresami, numerami telefonów itd.
(Kalendarz Przyjaciółki, Warszawa, 1977, Wydawnictwo Współczesne Prasa, s.147)
środa, 16 grudnia 2009
Kiedy zima się zaczyna

W tramwaju nieraz chuchamy, aby zrobić sobie okienko w zamarzniętej szybie. Można też zeskrobywać lód plastykową ramką od biletu miesięcznego.
(Dom bez tajemnic, Warszawa 1990, Wydawnictwo Alfa, s. 21)
Ciekawe czy Krakowska Karta Miejska przetrwa bez szwanku skrobanie i czy zapiszczy podczas kontroli...
Na wieczór proponujemy piosenkę prawie o zimie, prawie o świętach a jednak zupełnie o czymś innym.
wtorek, 15 grudnia 2009
Zręby i podwaliny czyli resztki z rosołu

(Elementarz gotowania, Warszawa 1989, Watra, s. 105)
niedziela, 13 grudnia 2009
Dziś pytanie, dziś odpowiedź

Irena byłaby w swoim żywiole. Tak więc, dzisiaj garść rad krótkich, prostych i skutecznych.
Żeby jabłka czy gruszki nie ciemniały po obraniu, trzeba je skropić cytryną lub trzymać w zakwaszonej wodzie.
Coca colą myje się doskonale powierzchnie chromowane, także metalowe zlewozmywaki.
Przesoloną zupę można trochę odsolić, wkładając do wrzącej wody plastry surowego ziemniaka. Początkowo wchłaniają sól, a potem ją zwracają, czyli trzeba je usunąć w porę.
Przypalone ciasto warto przetrzeć tarką, aby zebrać warstwę spalenizny.
Jeśli chcemy utrzymać ciepłe naleśniki przez pewien czas, kładźmy je na płaskim ustawionym talerzu, dnem do góry, przy czym całość powinna stać na garnku z wrzącą wodą.
(Obiad w pół godziny, Warszawa 1978, Watra, s. 41)
Również dziś uraczymy Was Johhnym Cashem, tym razem głęboką i mądrą piosenką z zakresu poradnictwa życiowego.
wtorek, 8 grudnia 2009
Słońce w słoiku

Cierpię, kiedy widzę wspaniałe skórki pomarańczowe w śmietnikach lub na ulicy. Przecież one tez kosztują tyle co cały owoc, a można z nich zrobić doskonałą konfiturę! Przecież takie skórki są bogate nie tylko w silne olejki eteryczne, które nam aromatyzują wiele słodkich dań, ale mimo wypłukiwań, smażeń i gotowań mają jednak sporo wartości odżywczych. Są np. bogate w witaminę P - czyli rutynę tak świetnie leczącą żylaki i hemoroidy. Gdy już skórek nazbiera się sporo a przy tym straciły smak surowizny i nie są już tak twarde, ale jeszcze nie rozmiękły – przygotowujemy je do gotowania. Przycinamy równo, usuwamy nadpsute części oraz płuczemy. Następnie wkładamy do garnka z wrzątkiem, gotujemy kilka minut (5-7), odlewamy i zalewamy świeżą wrzącą wodą. Czynność powtarzamy tak długo (4-5 razy) aż ostatnia woda będzie czysta a skórki ugotowane. Wtedy przyrządzamy syrop biorąc na 1 kg skórek – 1 kg cukru. Na wrzący kładziemy odsączone skórki i smażymy przez kilkanaście minut. Następnie przerywamy ogrzewanie aby wznowić je następnego dnia. Tak postępujemy przez kilka dni, aż skórki staną się przezroczyste. Wtedy gorące wkładamy do gorących słoików i zamykamy.
(Obiad w pół godziny, Warszawa 1978, Watra, s. 236)
W załączniku piosenka, w której nie pojawia się nawet wzmianka o skórkach, świętach i gotowaniu, za to w tytule ma Orange (Blossom Special) a wykonuje ją fantastyczny Johnny Cash. Do mieszania syropu w sam raz.
poniedziałek, 7 grudnia 2009
Ziemniaaaaakiii!

Większość witamin, które posiada bulwa kartofla jest rozpuszczalna w wodzie. Podobnie rzecz ma się z dużą częścią związków mineralnych tych najłatwiej rozpuszczalnych i przyswajalnych. A tymczasem panuje u nas tradycja kultywowana przez większość gospodyń, aby gotować ziemniaki w dużej ilości wody, a potem ten cenny wywar wylewać do zlewu. Jeśli ziemniaków nie pieczemy ani nie gotujemy na parze, tylko w wodzie to powinno się jej dawać tyle żeby wyparowała. Oczywiście nie za mało, bo ziemniaki się przypalą, ale i nie za dużo żeby nie wylewać cennego wywaru. Gdy zostanie go niewiele , zawsze można użyć pozostałość do zup i sosów.
(Bądź zdrów-Smacznego! O odżywczych i leczniczych właściwościach roślin, Warszawa 1985, Watra, s.90)
sobota, 5 grudnia 2009
W kinie, teatrze, na koncercie

Do teatru, kina, na koncert nie przybywa się w celach dyskusyjnych, ale aby patrzeć i słuchać. Na wymianę wrażeń przyjdzie czas w przerwie. Nawet gdy sąsiadka nie może dostrzec napisów na ekranie- trudno musi się domyślić z treści filmu. Choćby półgłośne odczytywanie, wynikające z kurtuazji, jest nietaktem wobec całego otoczenia. Bywa, że ktoś prosto z biura przyszedł do teatru i tu coś zjada. Niechże jednak spożywa to dyskretnie! Zapach kiełbasy czy szwajcarskiego sera nie licuje z atmosferą sali koncertowej czy teatralnej. Można zawsze znaleźć miejsce, np. w pobliżu bufetu, by zaspokoić głód, zjeść jakieś pierniczki, keks czy czekoladę. Mimo wszystko, nawet kino nie jest miejscem do okazywania czułości. Jeżeli jednak zakochani nie potrafią z tego ani rusz zrezygnować, muszą poprzestać na trzymaniu się za ręce albo co najwyżej oprzeć się o siebie ramionami .
(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, Wiedza Powszechna, s. 175)
Pamiętajmy, że w kinie zawsze może znaleźć się ktoś, kto wyegzekwuje od nas odpowiednie zachowanie…
środa, 2 grudnia 2009
Let it snow!

Starym, wypróbowanym sposobem czyszczenia dywanów jest rozkładanie ich na śniegu. Leżący na śniegu dywan należy lekko przetrzepać, po przetrzepaniu przenieść na nowy czysty śnieg i tak aż do czasu, gdy śnieg przestanie się brudzić. Dywan kładziemy raz prawą, raz lewą stroną. Zdejmując dywan, otrzepujemy go miotełką ze śniegu. Tylko, że do czyszczenia musimy mieć dużo czystego śniegu. Śnieg musi być zmrożony. Lepki i mokry nie spełni swojego zadania.
(Dom bez tajemnic, Warszawa 1990, Wydawnictwo Alfa, s. 48)
Rytmiczny podkład muzyczny i optymistycznie nastrajające słowa, niech odmierzają uderzenia trzepaczką.
wtorek, 1 grudnia 2009
Wyrzucasz? Stój!

Słowo zapasy zawsze oznaczało zapobiegliwość, ale odnosiło się do przemyślanego, rozsądnego gromadzenia żywności. Owoce, warzywa, zwłaszcza z własnych ogrodów przechowywano w spiżarniach, odpowiednio przygotowane do przetrwania zimy w postaci kompotów, dżemów, konfitur, suszu czy marynat. Tymczasem przy codziennych zakupach nie zawsze umiejętnie gospodarujemy pieniędzmi. Chciałoby się powiedzieć: szalejemy!
(Z Ireną Gumowską rozmowy przy stole, Warszawa, 1990, Watra, s.35)
czwartek, 26 listopada 2009
Syreni śpiew

środa, 25 listopada 2009
Obycie ułatwia życie

Czy z własną żoną lub mężem należy codziennie witać się i żegnać? Oczywiście! A gdy mąż cały dzień żony nie widział i wieczorem spotyka ją z koleżanką? W takiej sytuacji powitanie może być nieco ceremonialne z pocałowaniem żony w rękę. A jeśli w pokoju siedzą: matka, teściowa i żona? I jeśli wszystkie trzy są drażliwe, drobiazgowe i przywiązują wagę do kolejności powitań? Najprościej będzie witać je w takiej kolejności w jakiej siedzą czy stoją. Żadna nie powinna czuć się dotknięta. Naczelna bowiem zasada dobrego wychowania brzmi: nie przesadzać!
(Kalendarz Przyjaciółki, Warszawa, 1973, Wydawnictwo Współczesne Prasa, s.102)
wtorek, 24 listopada 2009
Mój piękny panie, raz zobaczony w technikolorze

Może się zdarzyć a zdarza się to zwłaszcza młodym, że upatrzą sobie w lokalu, na ulicy, w tramwaju swój „ideał”, na którego widok serce zaczyna bić żywiej. Jak zbliżyć się do celu, jak poznać ową ukochaną osobę? Najlepiej znaleźć kogoś trzeciego, kto ułatwi zawarcie znajomości. Gdy jednak poszukiwania wspólnego znajomego nie przynoszą żadnych rezultatów, mężczyzna nie może postąpić obcesowo tzn. nie może zaczepiać na ulicy, przysiąść się do stolika itp. Niech się nie dziwi, jeśli w takim wypadku będzie potraktowany jak intruz. Można damę swego serca zaprosić do tańca na dansingu; można pomóc jej się ubrać w teatrze; można zacząć się jej kłaniać, ustąpić miejsca lub nawiązać rozmowę w tramwaju, „prześladować” ciągłymi, niby przypadkowymi spotkaniami.
(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, Wiedza Powszechna, s. 101)
Moją uwagę zwróciło jednak zdanie:
Młodzież nieraz kocha się w sławnych aktorach, gwiazdach filmowych, pieśniarzach czy pieśniarkach, w sportowcach. Gdyby jednak swoje „ideały” mogła poznać bliżej, jakże często ulegałaby straszliwemu rozczarowaniu.
(ABC dobrego wychowania, Warszawa 1969, Wiedza Powszechna, s. 99)
poniedziałek, 23 listopada 2009
Zębem go!

Dopóki sam nie wybrałem się do Stanów Zjednoczonych, wyznawałem stereotyp o rzekomych okropieństwach tamtejszej kuchni. Nawet jednak Irena wskazuje, że rzeczywistość jest inna:
Kuchnia w Stanach Zjednoczonych ma (…) opinię tak niesmacznej, że przebywający tam smakosze marzą o jak najszybszym opuszczeniu Stanów, aby „wreszcie dobrze zjeść”. Naturalnie, że można i w Ameryce również jadać bardzo smacznie, ale… to kosztuje. W wielkich miastach możliwości są niemal nieograniczone, bo specjaliści z różnych krajów otwierają swoje restauracje, ze wspaniałymi kuchniami, np. chińską, francuską, węgierską, polską, itd.
Trzeba (…) przyznać, że jedzenie – tak w domu, jak i w restauracjach – jest przyrządzane niezwykle higienicznie, nieomal sterylnie i podawane bardzo estetycznie.
(Dookoła stołu, Warszawa 1981, Wydawnictwo Watra, ss. 34, 36.)
Moim największym przełomem kulinarnym było – w 27. roku życia – spróbowanie po raz pierwszy prawdziwego homara. Nie zachwycił, ale smakował bardzo dobrze. Wszystkim Czytelnikom i Czytelniczkom nie polecamy jednak sposobu radzenia sobie z homarem, jaki w tej scenie z filmu Rona Howarda Plusk (1984) wybiera zjawiskowa syrena Daryl Hannah (zob. 5:38-6:11):
sobota, 21 listopada 2009
Podparta szuflada zastąpi stoliczek

Aby przesunąć ciężki mebel, można pod jego nogi podłożyć kawałek słoniny lub połówkę ziemniaka. Na ogół szafa ziemniaka nie rozgniata, a przesuwa się jak na łozach.
(Dom bez tajemnic, Warszawa 1990, Wydawnictwo Alfa, s.73)
A oto stosowna piosenka w genialnym wykonaniu Ireny (a jakże!) Kwiatkowskiej, na wypadek gdyby coś poszło nie tak...
piątek, 20 listopada 2009
Chleba naszego, powszedniego

Poniższy fragment pochodzi z książki pt. Z Ireną Gumowską rozmowy przy stole. Z Ireną rozmawia Wanda Strzałkowska.
WS: W najbardziej racjonalnie prowadzonym gospodarstwie coś zawsze zostaje, zwłaszcza pieczywo. No, dobrze, wiemy, już mówiłyśmy o tym, że można je przechowywać w folii. Świeże jednak lepiej smakuje a wtedy stare się wyrzuca.
IG: To oczywisty grzech i marnotrawstwo! Jest przecież domowy sposób odświeżania pieczywa. Na przykład bułki obficie skropić wodą, owinąć w folię aluminiową i na kilkanaście minut wstawić do piekarnika Będą chrupiące jak dopiero co kupione. Z czerstwych bułek robi się w domu tzw. bułkę tartą, bo ta w kuchni jest nam przecież stale potrzebna. Zamiast kupować gotową, można zemleć pokrajaną w kawałki czerstwą bułkę w specjalnie do tego celu przeznaczonej maszynce albo nawet w zwykłej do mięsa.
(Z Ireną Gumowską rozmowy przy stole, Warszawa, 1990, Watra, s.38)
Przepis na zakwas:
(Bądź zdrów-Smacznego! O odżywczych i leczniczych właściwościach roślin, Warszawa 1985, Watra, s.11)
środa, 18 listopada 2009
Poszukiwany, poszukiwana

Przeglądając ostatnio fora internetowe, kilkakrotnie natknęłam się na pytanie „czy ktoś zna przepis na słynną surówkę piękności?”. Czy ktoś zna? Co za pytanie! Irena zna, a ja chętnie go podam. Rzeczywiście; Irena jest wielką admiratorką otrąb i płatków owsianych, bo owa surówka to mieszanka płatków, owoców, mleka i miodu. Dziś "musli" nikogo nie dziwi, ale jak twierdzi Irena (a ja jej wierzę) w salonach piękności Heleny Rubinstein gdzie podawano surówkę, budziła sensację. Jedzenie ziaren (płatków, otrąb, tłuczonej pszenicy) podobno przedłuża życie. Irena opisuje przypadek amerykańskiego uczonego - prof. Jacksona, który postanowił zerwać z klątwą rodzinną, wg której mężczyźni w rodzinie Jacksonów umierali przed 40. Zmienił dietę - jadł jedynie ziarna, owoce, orzechy, dużo spacerował. Dożył osiemdziesiątki. Kto jednak czytał książkę Ireny pt. Życie bez starości, ten wie jakie były dalsze losy i koniec zdeterminowanego naukowca. Otóż profesor Jackson pewnej zimowej nocy wracając ze spaceru wpadł do przerębla. I taki to był koniec, jak opisuje ów wypadek Irena, z właściwą sobie werwą i przymrużeniem oka. Mimo to surówkę warto robić i warto jeść.
Przepis na 2 porcje. 3-4 łyżki płatków owsianych zalać 6 łyżkami zimnej przegotowanej wody i zostawić na ok. pół godziny, a nawet na noc. Dodać łyżkę miodu, 7-10 posiekanych orzechów laskowych, 6 łyżek mleka lub serka, sok z połowy cytryny, jabłko utarte na tarce i ewentualnie inne owoce rozdrobnione, świeże lub - zimą - mrożone czy z kompotu.
(Bądź zdrów-Smacznego! O odżywczych i leczniczych właściwościach roślin, Warszawa 1985, Watra, s.25)
poniedziałek, 16 listopada 2009
Kuchnia pełna cudów

Gulasz po węgiersku
40 dag mięsa wołowego
Łyżka tłuszczu
1 cebula, ząbek czosnku , 3 papryki
4 ziemniaki
Jajko
10 dag mąki
Sól, papryka w proszku
Mięso pokrajać w kostkę, obrumienić na rozgrzanym oleju, przełożyć do garnka, a na patelni podsmażyć pokrajaną cebulę. Mięso z cebulą zalać wodą (1 szklanka) i gotować. Następnie dodać pokrajane w kostkę ziemniaki i posiekany czosnek. Z mąki i jaja wyrobić dość twarde ciasto, zetrzeć je na zacierki na tarce, dosypać do dania i ugotować. Na końcu włożyć drobno posiekane strąki papryki i przyprawy. Gulasz musi być w smaku bardzo ostry. Nie bójcie się papryki pod żadną postacią. Jest bardzo zdrowa!
(Obiad w pół godziny, Warszawa 1978, Watra, s. 86-87)
Wyszło … dobrze! Trochę zmodyfikowałam przepis (Ireno wybacz!). Zamiast mięsa wołowego użyłam wieprzowego, paprykę dodałam wcześniej niż zacierki, wrzuciłam 2 pokrojone pomidory a całość podsypałam jeszcze pieprzem, chili i odrobiną kminku. Victory!
niedziela, 15 listopada 2009
And the winner is...

Drodzy Czytelnicy!
Z Ireną jest nas troje, ale z Wami - mamy nadzieję - o wiele więcej. Nasz blog istnieje dopiero od miesiąca, ale mądre rady Ireny, jej poczucie humoru, wiedza, przenikliwość i zdrowy rozsądek zachwyciły nas już dawno.
Jakość (skuteczność, trwałość, smak , użyteczność);
Cena (rozsądna, ale adekwatna do jakości).
PRODUKT – URODA (kremy, mydła, maseczki, szampony, etc,)
PRODUKT – CZYSTOŚĆ W DOMU (płyny do mycia naczyń, proszki do prania, etc.)
PRODUKT – ARTYKUŁY SPOŻYWCZE
OSOBA – OSOBOWOŚĆ MEDIALNA (ktoś wyróżniający się poczuciem humoru i zdrowym rozsądkiem)
ZJAWISKO
To samo tyczy się pozostałych kategorii. Wyniki w styczniu 2010 r.